Wczoraj pierwszy raz miałam okazje bawić się w gównianą zabawę, do takiej rozrywki jak sama nazwa mówi trzeba gówno sztuk jedna plus dzieciątko które wyprodukuje takowe.
Miejsce akcji: pokój dziecięcy
Prolog: przygotowujemy się technicznie do zmiany pieluszki naszemu biegającemu już dzieciątku, nowa pielucha jest, chusteczki mokre są, Sudocrem jest dzieciątko jest
Czas akcji: Po zmierzchu kiedy człowiek jest wykończony i pragnie zapaść się w miękkość wysiedzianej kanapy.
Akcja:
Misiu stój spokojnie kochanie, mamunia Cie przewinie.
Misio chichocze radośnie a możne złowieszczo? Ale stoi spokojnie, po czym z chwila odpięcia pieluchy rwie się do ucieczki.
Pampersik pada na podłogę. Kupa z plaskiem toczy się samoistnie niczym krecik na błyszczących panelach.
Co robić?!polować na Misia ryzykując jazdę na gównie czy usuwać szkody?
Uff dobrze ze plask jest na panele a nie na puszysty dywan w kolorach tęczy zakupiony za 199.99.
Misio leci, galopuje rzekłabym. Pokonuje w szybkim tempie przestrzenie naszej willi machając radośnie pulchnymi różowiutkimi stopkami.
Mowie Wam on wie co zrobił i cieszy się z tego! Ciekawe po kim taki charakterek ?!
Złapałam go!. Prawie. A tu Misio naszykował kolejna niespodziankę, fontanna złocistej rosy pryska wokół chwała Ci Panie ze tylko na powierzchnie płaskie!
Kolejna faza gonitwy - Misio w mokrym body ucieka na przełaj przez naszego psa i z głośnym rechotem atakuje poduszki w kacie
Wreszcie udaje mi się go złapać i załadować do wanny, uuuffff
A ile przy tym śmiechu i radości , cala KUPA!
A Ty kiedy ostatnio bawiłaś się w QPE???
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz