poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Keep calm and learn languages ... with Duolingo

Jako łowczyni nowinek i ułatwień życia, smartfanka, belfer, matka dziecka z "chorobą" komputerowo - ipadowo - smartfonową, nie mogę nie opisać kilku (według mnie) fajnych, użytecznych i motywujących aplikacji do nauki języków.
Zawsze chciałam mówić w kilku językach, ale mi trochę motywacji w szkole zabrakło na dogłębne poznanie więcej niż jednego obcego języka. Oczywiście coś rozumiem po hiszpańsku, rosyjsku, włosku i niemiecku, ale nie powiem wiele, no może czasami w "specyficznych warunkach" ;) pogaworzę po hiszpańsku, jakkolwiek śmiesznie to musi brzmieć dla naprawdę mówiących w tym języku. 
Od jakiegoś więc czasu przeglądam aplikacje zarówno w appstore jak i google.play. I tak ostatnio moim numerem jeden jest Duolingo. Ma wersje na komputer jak i na telefony/tablety - ja ją poznałam i pokochałam najpierw w telefonie :)
Nauczyłam się już sporo niemieckiego podczas czekania w samochodzie, na przystanku wieczorem w łozku zamiast ksiaązki. Aplikacja uczy wszystkich sprawności - słownictwa, pisania, słuchania, mówienia, gramatyki. Jasne, czytelne, intuicyjne zadania i instrukcje. Cała składa się z ćwiczeń/zadań/ misji, nie ma nudnej pamięciówki - znaczy jest, ale uczący tego jakby nie zauważa.  Po prostu gramy w zdobywanie kolejnych sprawności i właśnie to zachwyciło mnie najbardziej. Polecę ją pewnie wszystkim moim słuchaczom od poziomu A2 bez względu na wiek - bo apka wciągnie każdego, kto choć troszkę chce się nauczyć języka. No i jak się jej pozwoli to będzie przypominała i systematycznej nauce - "Keep the Owl happy" :))). Strona aplikacji jest o wiele bardziej złożona możemy dosłownie "zanurzyć się w języku" immersion method :) strona udostępnia artykuły w języku docelowym, możliwość podyskutowania na forum, jak również szczegółowe statystyki posiadanej już wiedzy w podziale na słowa i struktury poznane, sprawności opanowane i dni kiedy się uczyliśmy. Prawdę mówiąc, aktualnie jest to jedna z najlepszych aplikacja do nauki (systematycznej) języka jaką udało mi się przetestować. 
Polecam :)


So keep the owl happy and learn everyday :)


Jeszcze będzie przepięknie ?

Smutno mi dzisiaj…
Nie mam gdzie parkować pod pracą, bo budowlańcy zamiast robotę zacząć w lipcu i skończyć ją teraz - to rozkopali trzy czwarte parkingu i jakoś nie bardzo myślą o naszych kosztach parkowania przez 8 godzin dziennie. Wierchuszka też dziwnie mało się przejmuje tym, no ale dla niektórych miejsca do parkowania pod dostatkiem.... Oj, marudzę jak stara tufta.

Nigdy też nie dopuszczę do sytuacji, gdzie byłabym zmuszona pożyczać pieniądze. Abstrahując od faktu, że zdałam sobie sprawę, że póki co jest tylko jedna osoba od, której naprawdę mogłabym pożyczyć kasę i a dodatek mieszka w IRL. Tak też dzisiejszy dzień był naprawdę niezłą nauczką.

W sumie naprawdę nieważne jest ile zarabiam i nieważne, że zarobki u mnie wielce nieregularne są, ale ważne, że bezwzględnie, zawsze, każdego dnia, codziennie i co minuta, muszę stosować zalecenia z książki "Sztuka Minimalizmu" w codziennym życiu D. Loreau, którą to poleciła mi Agnieszka R. :)
Pani Loreau ma cudne podejście do życia - jak ja bym chciała tak - nie chcieć, nie czuć potrzeby kupowania prawie niczego. Tak ładnie opisane podstawowe Zen szczęśliwego prostego życia, że aż się czasami wzruszam. Czytam to jak ciekawą historię z różnych podróży i bardzo chcę w, choć kilka z nich wyruszyć. Jest też w książce kilka słabszych punktów, ale odsyłam do fajnego opisu w blogu Rubialife - Minimalnie



A za blogiem Leo Babauta tego od m.in Minimalist bardzo chcę zrobić -> START :)









niedziela, 25 sierpnia 2013

NIc dodać, nic ująć ...

Właśnie trafiłam na ten blog - ezekiel.blog - > Disco-polo powstanie

a oto wyjątek z niego ->
"Masowa śmierć dzisiaj jest niewyobrażalna w naszej szerokości geograficznej. Niemal nikt nie potrafi się powstrzymać od kupna t-shirtów, który został wyprodukowany przez azjatyckich niewolników. O jakim więc bohaterstwie może być mowa? Masowa śmierć dzisiaj jest dostępna, na szczęście, tylko na ekranie. Jest płaska i zabawna jak w filmach Tarantino. Pytania o ofiarę są więc śmieszne. Tak samo jak spływ kajakowy, który ma uczcić pamięć powstańców."

Tutaj to właśnie moje tytułowe Nic dodać, nic ująć. Ezekiel trafił w samo sedno, przynajmniej według mnie. A już miałam iść spać gdyż jutro muszę dość wcześnie wstać i potem cały dzień gonitwa.... ale poczytam go jeszcze chwilkę.



Gmach Prudentialu trafiony pociskiem z niemieckiego samobieżnego moździerza typu Karl, 28 sierpnia 1944 - za wikipedia

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Urodziny - Retro, Królestwo

17.08 sobota :)

URODZINY cz.1 - RETRO
Suzi Quatro, laski w błyszczących getrach starsi panowie taksujacy lekko lub mocniej głodnym spojrzeniem narybek, zupełnie jak U Maxima w Gdyni
Czuję się jednocześnie staro i młodo - swoista urodzinowa schizofrenia, jak co roku od jakichś 10 lat.

Mnie się wydawało, że chodzę na wysokich koturnach :) tutejsze tancerki biją mnie na głowę, a raczej na nogi/centymetry/raciczki :)) 
Na 20-centymetrowych koturnach niby nie jest trudno tańczyć, ale te laski wyglądają troszkę jakby miały nóżki w pęcinkach powiązane.
Poza tym już dawno nie widziałam panny w bluzeczce metalowej siatki i białych szortach - zaprawdę retro, nie tylko z fryzur i makijażu. 

No i sezon tokowania w pełni - samiczki trzęsą zgrabni tyłeczkami a rozochocone samce komentują każdy ruch :) jest nawet lokalny Antionio Banderas szalenie przystojny w czarnej koszuli, czarnych spodniach w kancik i mokasynach, no i z kucykiem oczywiście.

90 procent samczyków jest niższych od dziewczyn :) taki to już los europejskich dziewoi.

URODZINY cz. 2 - KRÓLESTWO...

białych t-shirtow, wieczorów panieńskich z hawajskimi girlandami, białych sukienek i lakieru UV na paznokciach. Królestwo jak w klipie Wake me up before you go go.

No i oczywiście nadszedł czas na występ striptYzera - oczywiście maczo, niech kobiety mu wybaczą, jest lekko niski i ogólnie słabo umięśniony, ale panny piszczą jak te lale a i kawalerowie nie odwracają głów "dobrze że jestem hetero" pewnie myślą :)

O pierwszej dwadzieścia większość gości tkwi po środku parkietu w niemym stuporze a panny powykładały się na kanapach jak zwiędły seler naciowy - trochę sztywne ale z opadniętymi listkami.

Zaczynam się czuć jak na kosmodromie Bajkonur podczas startu rakEty.

No i na finał imprezy sister została porwana w tany przez lokalnego maczo. To nic, że tak na oko, jest niższy od niej około 10 cm, grunt ze się dobrze bawią. :)



Clubs Webcam Site

15.08

Przy okazji wizyty w klubie, w którym spodziewałam się dużo ludzi a nie ma prawie nikogo, pomyślałam ze fajnie by było mieć do dyspozycji stronę z Live-cams na której, można by było na żywo podglądać sytuację w klubie do którego się wybieramy zanim w ogóle wyjdziemy z domu.
Póki co nie znalazłam w sieci takiej strony, oprócz stron poszczególnych klubów....

Pojutrze urodziny :)


Czy się kajam ?

16.08.2013

Zdaję sobie sprawę, że wpisy na temat funkcjonalności strony mojego banku mogą wyglądać jak kryptoreklama lub wpisy sponsorowane, ale skoro naprawdę (póki co :) nimi nie są, to w sumie nie przeszkadza mi to jeśli ktoś tak pomyśli :))

Dziś, po drobnym zakupie znów z dziką, aczkolwiek (biorąc pod uwagę stan mojego konta) lekko masochistyczną, przyjemnością zalogowałam się na stronie banku, aby odpowiednio wydatki skategoryzować :)
Bardzo polubiłam możliwość podziału kwoty wypłaconej z bankomatu na konkretne zakupy i tak dziś wypłaciłam 150 złotych a 95 zł z tego opisałam kategorią -> wydatki na samochód - części samochodowe.

wtorek, 13 sierpnia 2013

Pieniądze - to nie wszystko, ale jednak .....


Jadąc wczoraj bladym świtkiem do domu, po raz kolejny pomyślałam, że nowa wersja strony mojego banku jest bardzo funkcjonalna i wciągająca ...

Od kiedy zaczęłam zarabiać pieniądze mam problem z ich kontrolowaniem. Miałam różne okresy w swoim życiu - najpierw zachłystywałam się niezależnością i nie myślałam o oszczędzaniu, w przeciwieństwie do mojego ówczesnego chłopaka, który chyba już się urodził oszczędny :) 
Ja każde prawie zarobione pieniądze gdzieś wydałam - a czasy były wtedy raczej gotówkowe, karty bankowe dopiero raczkowały (połowa lat 90-tych) toteż pod koniec miesiąca nie wiedziałam tak naprawdę na co wydałam większość pieniędzy. 
Potem, nawet kiedy weszły karty bankomatowe i płatnicze mimo kwitków i zapisywania na nich na co wypłacam pieniądze lub za co nimi zapłaciłam, sytuacja się niewiele polepszyła. Choćbym nie wiadomo jak starała się zapanować nad tym bałaganem to, po zapłaceniu czynszu, mediów i wszystkiego tego co zapłacić każdego miesiąca musiałam, reszta pieniędzy przeciekała mi przez palce, co oczywiście było wielce frustrujące. 
Gdyby nie to, że przez większość życia nie musiałam przez cały rok oszczędzać, żeby móc pojechać na wakacje a potem na wczasy, nigdzie poza Polskę bym się nie ruszyła - (nie żebym zarabiała kokosy, ale zawsze jakoś na letni lub zimowy wyjazd starczało bez specjalnego odkładania).
Z biegiem czasu zaczęłam zdawać sobie sprawę, że bez względu na to ile bym nie zarabiała, jestem zdolna wydać każdą sumę pieniędzy - zupełnie tak jakbym się wstydziła, że je mam czy jakbym uważała, że mi się nie należą. Oczywiście przeczytałam to w kilku publikacjach i wiem że mój problem jest trochę bardziej złożony niż zwykła rozrzutność, ale do dziś nie byłam na skutecznej terapii lecz od jakiegoś już czasu próbuję radzić sobie z tym sama. Od lat czytam wiele o samorozwoju i jestem świadoma, że mogę pomóc sobie sama tylko to wymaga wiele samozaparcia i pracy nad sobą w każdej prawie minucie dnia. 
Tak więc jakieś trzy lata temu postanowiłam popracować nad rozsądnym planowaniem i konsekwentną realizacją mojego budżetu w tej pracy zaś korzystać z wszelkiej mogącej się do tego przydać technologi /wiedzy /oprogramowania /aplikacji itp.... c.d.n.