Jadąc wczoraj bladym świtkiem do domu, po raz kolejny pomyślałam, że nowa wersja strony mojego banku jest bardzo funkcjonalna i wciągająca ...
Ja każde prawie zarobione pieniądze gdzieś wydałam - a czasy były wtedy raczej gotówkowe, karty bankowe dopiero raczkowały (połowa lat 90-tych) toteż pod koniec miesiąca nie wiedziałam tak naprawdę na co wydałam większość pieniędzy.
Potem, nawet kiedy weszły karty bankomatowe i płatnicze mimo kwitków i zapisywania na nich na co wypłacam pieniądze lub za co nimi zapłaciłam, sytuacja się niewiele polepszyła. Choćbym nie wiadomo jak starała się zapanować nad tym bałaganem to, po zapłaceniu czynszu, mediów i wszystkiego tego co zapłacić każdego miesiąca musiałam, reszta pieniędzy przeciekała mi przez palce, co oczywiście było wielce frustrujące.
Gdyby nie to, że przez większość życia nie musiałam przez cały rok oszczędzać, żeby móc pojechać na wakacje a potem na wczasy, nigdzie poza Polskę bym się nie ruszyła - (nie żebym zarabiała kokosy, ale zawsze jakoś na letni lub zimowy wyjazd starczało bez specjalnego odkładania).
Z biegiem czasu zaczęłam zdawać sobie sprawę, że bez względu na to ile bym nie zarabiała, jestem zdolna wydać każdą sumę pieniędzy - zupełnie tak jakbym się wstydziła, że je mam czy jakbym uważała, że mi się nie należą. Oczywiście przeczytałam to w kilku publikacjach i wiem że mój problem jest trochę bardziej złożony niż zwykła rozrzutność, ale do dziś nie byłam na skutecznej terapii lecz od jakiegoś już czasu próbuję radzić sobie z tym sama. Od lat czytam wiele o samorozwoju i jestem świadoma, że mogę pomóc sobie sama tylko to wymaga wiele samozaparcia i pracy nad sobą w każdej prawie minucie dnia.
Tak więc jakieś trzy lata temu postanowiłam popracować nad rozsądnym planowaniem i konsekwentną realizacją mojego budżetu w tej pracy zaś korzystać z wszelkiej mogącej się do tego przydać technologi /wiedzy /oprogramowania /aplikacji itp.... c.d.n.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz